
W maju po raz kolejny spadł przeciętny poziom marż kredytów w złotych. Stało się to m. in. za sprawą Banku Nordea, który na tyle istotnie poprawił swoją ofertę, że trafił do czołówki ofert. Bank ten bardzo istotnie obniżył marżę – z 1,4% do 0,8%.
Nowa wartość jest najniższa na rynku nie licząc promocji takich jak w DnB Nord czy BNP Paribas, w których marża jest jeszcze niższa, ale tylko w pierwszym roku lub pierwszych trzech latach spłaty. Warto również wspomnieć o dwóch innych obniżkach – w ING Banku Śląskim i BGŻ. W tym pierwszym nowa marża wynosi 0,85%, a więc jest minimalnie wyższa niż w Nordei. Natomiast BGŻ jest wart uwagi, gdyż podobnie jak Nordea obniżył marżę aż o 0,6 p.p. W jego przypadku nowa marża jest jednak istotnie wyższa - wynosi 1,2%.
Niestety maj przyniósł też podwyżki marż. Najbardziej dotknęły one kredytów w euro, gdyż aż trzy banki (Alior, BOŚ, i Polbank) zdecydowały się na takie posunięcie, podczas gdy symboliczną obniżkę wprowadził tylko jeden (Getin Noble Bank). Warta zauważenia jest zmiana oferty w Alior Banku, który podwyższył marżę nie tylko w euro. Marża kredytu w złotych także wzrosła - z 0,9% do 1,2%. Największa podwyżka w Aliorze dotyczy jednak kredytów we frankach – o 0,45 p.p. (z 3,70% do 4,15%). Warto też wspomnieć o sytuacji w Polbanku. Nie tylko podwyższył on marżę w euro, ale także całkowicie wycofał swoja ofertę kredytów we frankach. W rezultacie obecnie kredyt w szwajcarskiej walucie można uzyskać tylko w 6 bankach.
O ile jednak w kwestii marż pojawiło się kilka dobrych informacji, to gorzej wyglądają zmiany oprocentowania. Mimo, że przeciętna marża badanych przez nas kredytów w złotych spadła z 1,4% do 1,3%, to przeciętne oprocentowanie jest wyższe niż przed miesiącem – wzrosło z 5,65% do 5,75%. Dodatkowo w przyszłym miesiącu może wzrosnąć po raz kolejny, gdyż część banków dokona aktualizacji stawki bazowej po drugim kwartale. W przypadku kredytów w euro, ze względu na opisane wcześniej podwyżki, wzrosła i przeciętna marża (z 2% do 2,05%) i przeciętne oprocentowanie (z 3,24% do 3,41%). Natomiast przypadku kredytów we frankach tradycyjnie nic się nie zmieniło.

Ceny ofertowe
W maju 2011 ceny ofertowe mieszkań przestały spadać. Zjawisko to należy uznać za chwilowe. Jego przyczyną jest kołowrotek zmian w zasadach działania programu Rodzina na swoim. Ostateczny kształt ustawy nadal jest znakiem zapytania, ale jedno jest pewne: za kilka miesięcy zakup mieszkania i otrzymanie kredytu z dopłatą będą bardzo trudne lub niemal niemożliwe.
Mało prawdopodobne jest, aby właściciele mieszkań z rynku wtórnego i deweloperzy dostosowali swoją ofertę do nowych limitów cenowych.
Zainteresowani kupnem szukają więc mieszkań już teraz. Większy, jak zwykle w sezonie wiosennym, popyt, stymulowany dodatkowo perspektywą zmian w programie RNS, spowodował zahamowanie spadków cen ofertowych. Co więcej w maju ceny ofertowe w 15 polskich miastach były średnio o 0,2% wyższe niż w kwietniu. Nie są to wzrosty znaczące w liczbach bezwzględnych, bo wynoszą od 10 (Poznań, Gdańsk) do 80 (Sopot), złotych na metrze kwadratowym. Ceny najprawdopodobniej nie będą spadać do momentu kiedy ostatecznie ograniczony zostanie dostęp do preferencyjnych kredytów. Należy spodziewać się znacznego spadku popytu wraz z wprowadzeniem modyfikacji do programu. Drożejące kredyty i brak stymulacji w postaci programu spowodują powrót obniżek cen mieszkań.
Dodatkowym czynnikiem, który zwiastuje dalsze obniżki, po fazie ożywienie związanego z programem RNS, jest zwiększająca się podaż. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca w serwisie www.szybko.pl ilość ofert sprzedaży mieszkań wzrosła o 7%. Najwięcej nowych ofert pojawiło się w Gdańsku, gdzie ofert jest o 20% więcej, Poznaniu – wzrost o 15% i w Warszawie, gdzie mieszkań wystawionych na sprzedaż jest o 13% więcej.
Struktura cenowa podaży mieszkań na rynku wtórnym
Zainteresowanie kupujących przede wszystkim ofertą spełniającą kryteria programu widoczne jest w zmianie struktury cenowej podaży w stosunku do kwietnia 2011 roku. W największych aglomeracjach zniknęła z rynku duża część mieszkań, na które można było uzyskać kredyty z dopłatą. W Warszawie wielkość przedziału cenowego od 7 do 8 tys. za metr kwadratowy skurczyła się o 13 punktów procentowych. W Poznaniu oferta w cenie do 6 tys. jest o 5,5 punktów procentowych mniejsza.
Nadal jednak stosunkowo łatwo, w każdym z dużych polskich miast, znaleźć nieruchomość mieszczącą się w limitach cenowych programu.

Nowa wartość jest najniższa na rynku nie licząc promocji takich jak w DnB Nord czy BNP Paribas, w których marża jest jeszcze niższa, ale tylko w pierwszym roku lub pierwszych trzech latach spłaty. Warto również wspomnieć o dwóch innych obniżkach – w ING Banku Śląskim i BGŻ. W tym pierwszym nowa marża wynosi 0,85%, a więc jest minimalnie wyższa niż w Nordei. Natomiast BGŻ jest wart uwagi, gdyż podobnie jak Nordea obniżył marżę aż o 0,6 p.p. W jego przypadku nowa marża jest jednak istotnie wyższa - wynosi 1,2%.
Niestety maj przyniósł też podwyżki marż. Najbardziej dotknęły one kredytów w euro, gdyż aż trzy banki (Alior, BOŚ, i Polbank) zdecydowały się na takie posunięcie, podczas gdy symboliczną obniżkę wprowadził tylko jeden (Getin Noble Bank). Warta zauważenia jest zmiana oferty w Alior Banku, który podwyższył marżę nie tylko w euro. Marża kredytu w złotych także wzrosła - z 0,9% do 1,2%. Największa podwyżka w Aliorze dotyczy jednak kredytów we frankach – o 0,45 p.p. (z 3,70% do 4,15%). Warto też wspomnieć o sytuacji w Polbanku. Nie tylko podwyższył on marżę w euro, ale także całkowicie wycofał swoja ofertę kredytów we frankach. W rezultacie obecnie kredyt w szwajcarskiej walucie można uzyskać tylko w 6 bankach.
O ile jednak w kwestii marż pojawiło się kilka dobrych informacji, to gorzej wyglądają zmiany oprocentowania. Mimo, że przeciętna marża badanych przez nas kredytów w złotych spadła z 1,4% do 1,3%, to przeciętne oprocentowanie jest wyższe niż przed miesiącem – wzrosło z 5,65% do 5,75%. Dodatkowo w przyszłym miesiącu może wzrosnąć po raz kolejny, gdyż część banków dokona aktualizacji stawki bazowej po drugim kwartale. W przypadku kredytów w euro, ze względu na opisane wcześniej podwyżki, wzrosła i przeciętna marża (z 2% do 2,05%) i przeciętne oprocentowanie (z 3,24% do 3,41%). Natomiast przypadku kredytów we frankach tradycyjnie nic się nie zmieniło.

Ceny ofertowe
W maju 2011 ceny ofertowe mieszkań przestały spadać. Zjawisko to należy uznać za chwilowe. Jego przyczyną jest kołowrotek zmian w zasadach działania programu Rodzina na swoim. Ostateczny kształt ustawy nadal jest znakiem zapytania, ale jedno jest pewne: za kilka miesięcy zakup mieszkania i otrzymanie kredytu z dopłatą będą bardzo trudne lub niemal niemożliwe.
Mało prawdopodobne jest, aby właściciele mieszkań z rynku wtórnego i deweloperzy dostosowali swoją ofertę do nowych limitów cenowych.
Zainteresowani kupnem szukają więc mieszkań już teraz. Większy, jak zwykle w sezonie wiosennym, popyt, stymulowany dodatkowo perspektywą zmian w programie RNS, spowodował zahamowanie spadków cen ofertowych. Co więcej w maju ceny ofertowe w 15 polskich miastach były średnio o 0,2% wyższe niż w kwietniu. Nie są to wzrosty znaczące w liczbach bezwzględnych, bo wynoszą od 10 (Poznań, Gdańsk) do 80 (Sopot), złotych na metrze kwadratowym. Ceny najprawdopodobniej nie będą spadać do momentu kiedy ostatecznie ograniczony zostanie dostęp do preferencyjnych kredytów. Należy spodziewać się znacznego spadku popytu wraz z wprowadzeniem modyfikacji do programu. Drożejące kredyty i brak stymulacji w postaci programu spowodują powrót obniżek cen mieszkań.
Dodatkowym czynnikiem, który zwiastuje dalsze obniżki, po fazie ożywienie związanego z programem RNS, jest zwiększająca się podaż. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca w serwisie www.szybko.pl ilość ofert sprzedaży mieszkań wzrosła o 7%. Najwięcej nowych ofert pojawiło się w Gdańsku, gdzie ofert jest o 20% więcej, Poznaniu – wzrost o 15% i w Warszawie, gdzie mieszkań wystawionych na sprzedaż jest o 13% więcej.
Struktura cenowa podaży mieszkań na rynku wtórnym
Zainteresowanie kupujących przede wszystkim ofertą spełniającą kryteria programu widoczne jest w zmianie struktury cenowej podaży w stosunku do kwietnia 2011 roku. W największych aglomeracjach zniknęła z rynku duża część mieszkań, na które można było uzyskać kredyty z dopłatą. W Warszawie wielkość przedziału cenowego od 7 do 8 tys. za metr kwadratowy skurczyła się o 13 punktów procentowych. W Poznaniu oferta w cenie do 6 tys. jest o 5,5 punktów procentowych mniejsza.
Nadal jednak stosunkowo łatwo, w każdym z dużych polskich miast, znaleźć nieruchomość mieszczącą się w limitach cenowych programu.

Zobacz wszystkie artykuły z kategorii Nowości z rynku
2011-06-09 09:37:47 (AB)

Aktualności









