Domy dla wymagających w Australii

projektant

fot. projektant

Projektowanie domów dla najzamożniejszych i wymagających inwestorów jest nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza w Australii – inspirującym, multikulturowym środowisku będącym mieszanką różnych narodowości, osobowości i stylów. To wymarzony zawodowy start dla młodego architekta.

Agnieszka Wanago wraz z mężem Radkiem Wanago prowadzi pracownię architektoniczną RAW Studio w Opolu. Młoda architektka od 10 lat projektuje dla Australii rezydencje dla najbogatszych i domy dla bardzo wymagających. W wywiadzie podkreśla, że podstawą współpracy z każdym inwestorem jest dialog. Co jeszcze liczy się szczególnie w pracy architekta?

Jak zaczęła się Twoja przygoda z architekturą? 
Wszystko zaczęło się gdzieś daleko w dzieciństwie Od zawsze interesowała mnie przestrzeń. Marzyłam o miejscu, które będzie od „a” do „z” moim wytworem. Moja zabawa na podwórku polegała na rysowaniu domków kredą. Rysowałam razem z koleżanką na chodnikach, na ulicach, na piasku. Wymyślałyśmy różne domki: z ogrodami, fontannami, małe i duże, bajkowe a czasem abstrakcyjne. Teraz jako architekt wiem, że to były początki wizualizacji.

Jak to się stało, że pracowałeś w Australii?

willa

fot. willa

Wyjechałam do Australii dziesięć lat temu. To był bardzo trudny i skomplikowany okres w moim życiu. Zaproponowano mi wyjazd na drugi koniec świata. Podjętą decyzję motywowałam zdobyciem doświadczenia zawodowego za granicą i nauczeniem się języka angielskiego. Zawsze też byłam zafascynowana opowieściami o pracy polskich inżynierów i projektantów za granicą. Poznałam tam wielu architektów i urbanistów, którzy pomogli mi w zawodowym starcie Wyjeżdżając myślałam też, że nawet jeśli wrócę do Polski, to będę w lepszej sytuacji na rynku pracy, mając doświadczenie zawodowe za granicą i znając specjalistyczny język angielski w mojej branży.

Przeczytaj również: Ceramiczne dachy ekstremalne

Trudno było Ci się odnaleźć jako architekt na tak egzotycznym kontynencie?

willa

fot. willa

Pracowałam w multikulturowym środowisku – mieszance różnych narodowości i osobowości, i to było właśnie wspaniałe i inspirujące. To pozwoliło mi się rozwinąć, być otwartym na inną wrażliwość i estetykę. Wielkich sporów nigdy nie było (śmiech). To doświadczenie uważam za bardzo ważne w moim zawodzie.

Opowiedz mi o australijskiej etyce pracy. Jakie są różnice kulturowe wpływające na realizację projektów?

basen

fot. basen

W Australii powszechne są domy w szkielecie drewnianym, czy też w niektórych regionach w szkielecie z profili stalowych. Buduje się w tym systemie bo jest to tańsza technologia, niż budowa domów murowanych. No i mniej skomplikowana. Parterowy dom szkieletowy bez piwnicy, a takich domów jest bardzo dużo, można postawić bardzo szybko. Niewiele jest domów dostępnych ponieważ działki mają bardzo ograniczoną powierzchnię i trudno byłoby dostosować gotowy projekt. Umiejętności budowania w konstrukcji drewnianej są w Australii bardziej powszechne niż w Polsce. Jest to uwarunkowane nie tak odległą historią. Pierwsze domy osadników podczas kolonizacji nowych terenów były budowane z drewna, z materiału wtedy powszechnie dostępnego w w Australii w części nabrzeżnej. Domy w szkielecie drewnianym to jest to, do czego ludzie w Australii są przyzwyczajeni, a jednorodzinne domy murowane są rzadkością.

Jak oceniasz obecne budownictwo jednorodzinne w Australii? Jakie są różnice między polskimi projektami a projektami dla Australii?

willa

fot. willa

W Polsce często boimy się nowoczesności. Kupujemy gotowe projekty domów z katalogów, które nie są zindywidualizowane. Kierujemy się trendami. Nie zadajemy sobie pytania „Dla kogo ma być to wnętrze? Czy ma być intymne czy dla gości? Które przestrzenie mają być prywatne,a które wizerunkowe?” – te wszystkie elementy są ściśle powiązane ze sobą, ale my, Polacy rzadko zdajemy sobie z tego sprawę.
W Australii inwestorzy pozwalają sobie na odrobinę szaleństwa. Podejmują ryzyko ciekawych zestawień! Jest spora doza eklektyzmu, wykraczają poza dobrze znane konwencje. Popularne jest także zacieranie granicy między przestrzenią mieszkalną a światem zewnętrznym, czyli przyrodą (całkowicie przeszklone, często ruchome ściany budynków otwierające się na ogrody lub tarasy). W Polsce często ludzie się „zamykają”.

Ile czasu spędzasz projektując?
Praktycznie projekt jest realizowany cały czas. Oczywiście są różne etapy. Idee przebiegają przez głowę, potem przychodzi czas na skupienie się nad konkretnym pomysłem. Praca nad projektem trwa 24 godziny na dobę. Pracownię, dla której projektuję domy w Australii prowadzi moja znajoma, więc jak Polska idzie spać to budzi się Australia. Zatem projekt jest realizowany przez 24 godziny.

Które okresy rozwoju architektonicznego najbardziej są inspirujące dla Ciebie?

łazienka

fot. łazienka

Uwielbiam modernizm i jego maksymę – forma wynika z funkcji; forma następuje po funkcji. I taka jest też filozofia naszej pracowni w Opolu. Jeżeli coś nie służy praktycznym celom, jest bezużyteczne a więc całkowicie zbędne. Modernizm zwraca na siebie uwagę przede wszystkim prostotą form, funkcjonalnością, brakiem ornamentyki oraz nowoczesną koncepcją domu, w którym zamiast kilku małych pokoi znajduje się otwarta, przesycona światłem przestrzeń podzielona co najwyżej umownie na strefy o różnym przeznaczeniu – to staram się uwzględniać w swoich autorskich projektach w porozumieniu z inwestorami.

Czy masz może swojego ulubionego architekta?

dom jednorodzinny

fot. dom jednorodzinny

Nie mam – każdy architekt jest inny, każdy ma w swoim dorobku lepsze i gorsze projekty. Uważam, że nie można się zamykać, trzeba być otwartym na wszelkiego rodzaju pomysły, szczególnie wtedy, gdy nie ma się dużego doświadczenia i wypracowanego własnego stylu.

Czy jest coś, co chciałbyś zmienić w Opolu?
Obecny krajobraz miast to zwykle budynki z nieotynkowanych pustaków, stawiane byle jak i byle gdzie. Elewacje kamienic przykryte szyldami i wielkopowierzchniowymi bannerami. Przy wjazdach do miast ma miejsce prawdziwa reklamowa samowolka. Właściciele bannerów stawiają je, gdzie chcą. Jest jeden wielki chaos – to chciałabym zmienić.

basen

fot. basen

Każdy ma przecież inną wrażliwość, inaczej postrzega świat. Na to żaden architekt nie ma wpływu. Chciałabym jednak pokazać jak architektura determinuje nasze zachowania. Dlaczego lubimy przebywać w danym miejscu. Co sprawia, że idziemy konkretną stroną ulicy a co wywołuje przerażenie.Ważne jest również „budowanie” świadomości i estetyki przestrzeni miejskiej wśród ludzi – to właśnie chciałabym uzyskać.

Dziękuję za rozmowę życząc wielu wyzwań i inspiracji.REKLAMAPK

Sending
Ocena artykułu
0 (0 głosy)