Taca, jakiej świat nie widział, a jaką chce codziennie oglądać

Często życie podsuwa zabawne przykłady potwierdzające prawdę starych, starusieńkich przysłów. I tak zdarzyło nam się przeżyć historię, która ilustruje powiedzenie „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.

Pewnego razu zadzwoniła do nas Klientka oczarowana stalowo-bambusową tacą niemieckiej marki Auerhahn. Długo rozmawiałyśmy o jej subtelnym kształcie, wyśmienitych materiałach, o znanym ze swoich poruszających serca i dusze projektów czarodzieju designu – firmie Auerhahn. Klientka zwierzyła mi się w zaufaniu, że stoczyła prawdziwą bitwę z własnym mężem. Krwawą, jak sama to określiła, batalię. Mąż zamierzał kupić sobie tacę Auerhahn do swojego luksusowego biura, by podejmować klientów jeszcze bardziej elegancką kawą. Klientka z kolei chciała mieć ją codziennie przy sobie, by serwować na niej śniadania, obiady i nastrojowe kolacje. Kłócili się długo i namiętnie, kto tacę dostanie. Wreszcie, zdając się na los, postanowili zagrać w orła i reszkę. Wygrała Klientka, która triumfalnie zadzwoniła do nas z dobrą wiadomością: „Taca będzie moja”.

Jakież było nasze – Klientki i moje – rozczarowanie, gdy okazało się, że taca Auerhahn (link) właśnie została sprzedana. Na kolejną dostawę, rzecz jasna, trzeba będzie długo czekać. A taca sprzedała się niemalże w tej samej chwili, gdy Klientka i jej mąż toczyli batalię i rzucali monetą. Życie bywa złośliwe…REKLAMAPK

Sending
Ocena artykułu
0 (0 głosy)